wtorek, 28 maja 2013

DROŻDŻÓWKA Z KRUSZONKĄ



Ciasto drożdżowe to takie ciasto, które pojawiło się w mojej kuchni, kiedy to zostałam mamą ślicznej dziewczynki. Wiedziałam, że to jest najzdrowsze ciasto dla dzieci, ale również wiedziałam, że jest ono bardzo trudne w wykonaniu. 
Z taką teorią, nad głową, wyrastałam. Moja Mama świetnie gotowała i gotuje nadal, również wypieki były niczego sobie, ale ciasto drożdżowe… było dobre, lecz Mama zawsze mówiła, że nie jest proste… I tak oto ta opinia weszła mi mocno w krew, że „bałam” się ciasta drożdżowego. Ale jak urodziłam Dziecko, zawzięłam, ci ja, się i pojechałam z zeszytem 16 kartkowym do mojej Mamuśki. Tam siedząc cały dzień pisałam jak robić ciasto drożdżowe. Miski, miseczki, uważanie na przeciągi…O rany, ale była (jak to młodzi teraz mówią) jazda!
Przyjechałam do domu i postanowiłam zrobić to ciasto na przyjazd mojej Teściowej, która miała się u nas pojawić. Kiedy nadszedł czas wizyty Babulki, bo tak na Nią mówiły nasze dzieci, poszłam do sklepu, nabyłam w drodze kupna wszystkie składniki potrzebne do wykonania tego czegoś (bo z perspektywy czasu, trudno to było nazwać drożdżówką) i zakasałam rękawy. A Babulce zakazałam oddychać mówiąc:
- …bo ja, Mamo, będę teraz piekła drożdżówkę. Nie chodź, proszę, po mieszkaniu, nie otwieraj okien, nie mów głośno. Zamknij się z Olgą 
w pokoju i czekaj!
Ponieważ Babulka była pedagogiem i cierpliwości miała co niemiara, posłuchała synowej, która walczyła w kuchni z ciastem. Kuchnia wyglądała, jakby stado reniferów przez nią przeszło. Po dwóch godzinach cierpliwego czekania, Babulka weszła do kuchni i bardzo grzecznie i nieśmiało zapytała:
- Co Ty, Magdusiu, dziecko drogie, robisz?
- Cicho Mamo, drożdżówkę robię! – odrzekłam cała w nerwach.
Kiedy moje ciasto było już w piekarniku, Babulka wyszła na chwilę do sklepu, przyniosła wszystkie składniki na drożdżówkę, wrzuciła wszystko do jednej miski i…wyobraź sobie – wyszła DROŻDŻÓWKA!
Ale muszę  tu dodać, że moja drożdżówka była też dobra, ze śliwkami węgierkami i kruszonką (najlepsze w tym cieście były właśnie śliwki i kruszona) tylko jakaś taka niska była, zakalcowata, czy jak?
A DROŻDŻÓWKA Babulki wyszła…yhmmm…
Jedno tylko napiszę, że po paru latach Babulka powiedziała mi, że takiej drożdżówki, jak ja – nikt nie piecze. Że uczeń przerósł Mistrza. Ha! A co…
I tak oto ciasto drożdżowe zagościło w mojej kuchni w każdej postaci i na słodko 
i na wytrawnie i gotowane na parze…i dlatego postanowiłam z Tobą podzielić się tym przepisem. Nie trzeba czekać, aż wyrośnie, nie trzeba przykrywać ściereczką, nie trzeba, nie trzeba, nie trzeba…jedno co trzeba to wszystko dokładnie wymieszać i upiec.
Ah, a jak o tym mieszaniu, to przypomniało mi się, że taka naprawdę wysoka 
i pulchna wyszła mi, jak robot obracał ciasto w misce przez 4 godziny, kiedy to wyszłam z dzieckiem na spacer, zapominając o nim, tym cieście. Wróciłam, a tu ciasto pięknie wyrobione.
Człowiek jednak młody, to głupi – zamiast cieszyć się, że nic się nie spaliło (bo przecież robot przez 4 godziny pracował non stop, na najwolniejszych obrotach, ale zawsze) to ja się ucieszyłam, że ciasto dobrze wyrobione. Oj młodości……Rozmarzyłam się, a tu ciasto upiec trzeba. Zawsze zapominam, że to blog kulinarny.




CIASTO DROŻDŻOWE

Składniki:

  • 1 szklanka (250 ml) mleka
  • 1 łyżka cukru
  • 10 dag drożdży
  • 25 dag masła
  • 3 jaja
  • ½ szklanki cukru (ale może być go więcej)
  • szczypta soli
  • olejek zapachowy – wg uznania
  • 1 kg mąki tortowej
Przygotuj zaczyn: do miski wlej mleko podgrzane do temperatury pokojowej (tylko nie gorące, bo drożdże się zaparzą), dodaj 1 łyżkę cukru i drożdże.
Dokładnie wymieszaj i odstaw w ciepłe miejsce. Niech rośnie (zaczyn) i niech pracuje ku chwale naszej drożdżówki.
W tym czasie jajka z cukrem dokładnie ubij tak, aby powstała jednolita, puszysta i prawie biała masa.
Masło rozpuść (możesz to zrobić w mikrofalówce) i cały czas mieszając, powolutku, dodawaj je do masy jajeczno-cukrowej, na przemian z mąką. Dorzuć również szczyptę soli, żeby podbiła smak słodyczy.
Kiedy zaczyn podwoi swoją objętość, dodaj do całości, wsyp resztę mąki i wyrabiaj tak długo, aż pojawią się pęcherzyki powietrza.
Pamiętaj, że ciasto jest wtedy dobrze wyrobione, kiedy miska, w której było urabiane, będzie całkowicie czysta po jego wyjęciu.
Gotowe i dobrze wyrobione ciasto włóż do formy, w której chcesz je upiec (blacha, korytko, tortownica) wyłożonej pergaminem lub posmarowane masłem i oprószone bułką tarta, kaszą manną lub wiórkami kokosowymi.
Piecz w temperaturze 180 stopni około 60 minut, do suchego patyczka. Tylko patyczkiem dźgaj bardzo delikatnie, przy minimalnie uchylonych drzwiczkach, żeby ciasto nie opadło.
Posyp kruszonką i zapodaj swoim współpożeraczom.

Smacznego!